Logowanie (rejestracja)

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się!

REKLAMA

Doc Rivers: Transfer Griffina to wymysł blogerów

NBA | 28.07.2016 19:05

Trener Los Angeles Clippers Doc Rivers stanowczo zaprzeczył pogłoskom, jakoby klub szukał wymiany z udziałem Blake’a Griffina. Winą za nie obarczył nawet nie dziennikarzy a blogerów, którzy jego zdaniem nie mają pojęcia, o czym mówią.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj na igrzyskach >>

Doc Rivers oprócz funkcji trenera pełni także obowiązki dyrektora ds. operacji koszykarskich, więc to do niego należy ostatnie słowo przy jakiejkolwiek decyzji kadrowej. Do teorii mówiącej o tym, że dni Blake’a Griffina w Clippers są policzone, odniósł się bardzo stanowczo, sugerując, że ludzie powinni przestać drążyć temat, bo żadnego tak naprawdę nie ma.

- Po pierwsze, inne kluby nawet już do nas nie dzwonią, bo wiedzą, że nie mamy w tym żadnego interesu – powiedział Adrianowi Wojnarowskiemu przy okazji gościnnego występu w jego podcaście w The Vertical. – To tylko pokazuje, jak dziwne mamy teraz czasy. Każdy teraz twierdzi, że może podpiąć się pod pojęcie „media”. Jest wielu wiarygodnych dziennikarzy, ale są też goście, którzy są po prostu blogerami niemającymi nic wspólnego ze sportem.

Przy okazji Rivers odniósł się bezpośrednio także do najczęściej pojawiającej się plotki mówiącej o przejściu silnego skrzydłowego do Bostonu. Potwierdził, że, owszem, rozmawiał tego lata z generalnym menadżerem Celtics Dannym Aingem i to dwukrotnie, ale tematem ich rozmów miały być odbywające się wówczas turnieje golfowe.

Spekulacje na temat odejścia Griffina z Clippers nasiliły się wraz z kontrowersyjną sytuacją ze stycznia, w której doszło do rękoczynów między nim a członkiem sztabu zajmującym się wyposażeniem, Matiasem Testim. Do spięcia doszło w jednej z restauracji w Toronto, gdzie zespół z LA przyjechał na mecz z Raptors. Zawodnik uderzył Testiego w twarz, przynajmniej dwukrotnie, łamiąc przy tym kość w ręce.

Wtedy został zawieszony na cztery mecze, a na parkiet wrócił dopiero 3 kwietnia. Teraz jednak Clippers dali jednoznaczną odpowiedź na pytanie, która ze stron konfliktu jest dla nich ważniejsza. Od nowego sezonu Tiesti nie będzie już członkiem organizacji, o czym jako pierwszy doniósł w czwartek portal TMZ Sports.

Za rok zarówno Griffin, jak i Chris Paul będą mogli zrezygnować z ostatniego roku kontraktu i przetestować rynek wolnych agentów. Doc Rivers jest święcie przekonany, że atletyczny podkoszowy zostanie w zespole także na rozgrywki 2017/18. Przykłady Kevina Duranta i Dwyane’a Wade’a mówią nam jednak, że w tej lidze, w tym biznesie niczego nie można być pewnym. Zwłaszcza jeśli w nadchodzącym sezonie Clippers znów nie zdołają przebrnąć przed drugą rundę play-off.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj na igrzyskach >>

Fot. Wikimedia Commons
 

Nikola Marković - z Grecji i Eurocup, pod kosz Trefla

PLK | 28.07.2016 12:27

Serb ma 27 lat, 208 cm wzrostu, ostatnio występował w PAOK Saloniki, w którym solidnie prezentował się w lidze greckiej i Eurocup.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj na igrzyskach >>

Trefl kompletowanie składu na sezon 2016/17 zaczynał od obwodu, pierwszymi graczami byli Anthony Ireland, Artur Mielczarek i Jakub Karolak. Potem przyszła kolej na formację podkoszową - do pozostających w klubie weterana Marcina Stefańskiego oraz dopiero zdobywających doświadczenie Grzegorza Kulki i Jakuba Motylewskiego, dołączył teraz Nikola Marković, który od razu wyrasta na podkoszowego lidera Trefla.

Serb jako junior zdobył mistrzostwo Europy do lat 18, a potem występował w dwóch ligach - serbskiej i greckiej. W ojczyźnie reprezentował KK Beovuk, FMP Zeleznik, BC Radnicki oraz Crvenę Zvezdę. W Grecji grał w KAO Dramas, Panelefsiniakos AOK Eleusina oraz, w minionym sezonie, w PAOK Saloniki.

W lidze greckiej, w której jego klub zajął piąte miejsce, Marković zdobywał średnio po 7.2 punktu oraz 5.0 zbiórki na mecz. Serb występował też w Eurocup, miał tam średnio 8.9 punktu oraz 6.0 zbiórki na mecz. Miał kilka bardzo dobrych występów - z Avtodorem Saratow rzucił 22 punkty, miał 5 zbiórek i 4 asysty, z Limoges - odpowiednio 17, 8 i 4, a z EWE Baskets Oldenburg - 11, 8, 4, a także 3 przechwyty.

Teraz Mirković podpisał roczną umowę z Treflem. - Przez ostatnie trzy sezony w Grecji Nikola co roku wchodził na wyższy poziom, a mocno wierzę, że jego najlepsze momenty kariery są wciąż przed nim – powiedział na klubowej stronie trener Trefla Zoran Martić. – Jego mocną stroną jest wszechstronność, zarówno w ataku, jak i obronie, gdzie jest w stanie bronić rywali z wielu pozycji. Na pewno pomoże nam grać szybko i agresywnie.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj na igrzyskach >>

Rio: Argentyna - ostatnie tango weteranów

Świat | 28.07.2016 09:49

Nie spodziewamy się efektownego tańca Argentyńczyków - to już nie ten zespół, który 10-12 lat temu był czołową drużyną świata. W Rio zobaczymy jego zmierzch.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj na igrzyskach >>

Po co jadą? By odtańczyć ostatnie tango w składzie ze znanymi zawodnikami, a nawet gwiazdami NBA. Tylko że wielkość tych graczy, to już niestety przeszłość - Manu Ginobili ma 38 lat, Luis Scola i Andres Nocioni - po 36, a Carlos Delfino - 33. Każdy z nich zbliża się do końca kariery, coraz częściej jest cieniem klasowego gracza ze światowych turnieju w pierwszej dekadzie XXI wieku. A ich następców w kadrze Sergio Hernandeza nie widać.

Ostatnie cztery lata: 4. miejsce na igrzyskach w Londynie w 2012 roku (w półfinale ulegli Amerykanom, w meczu o brąz - z Rosją); 11. miejsce na mistrzostwach świata w Hiszpanii w 2014 roku; brązowy medal w mistrzostwach Ameryk w 2013 roku, srebro na tym turnieju w 2015 roku.

Gwiazda: Manu Ginobili, wciąż. W San Antonio Spurs jego rola z sezonu na sezon spada, w reprezentacji nie było go na MŚ w Hiszpanii oraz dwóch ostatnich turniejach o mistrzostwo Ameryk. Ginobili zapowiadał, że w reprezentacji na 98% już nie zagra, ale w marcu zmienił zdanie. Bez ryzyka można stwierdzić jednak, że to jego ostatnie igrzyska - czy doświadczenie, kontrolowane szaleństwo i wszechstronność da Argentynie dodatkowy błysk w Rio?

Uwaga na: Gabriel Deck - może to on będzie nową gwiazdą Argentyńczyków? 21-letni skrzydłowy mierzący 201 cm wzrostu błyszczał w rozgrywkach młodzieżowych, był królem strzelców mistrzostw świata do lat 17 w 2012 roku, zdobywając średnio po 22.0 punktu w meczu, przy 67% skuteczności za 2. Ale już na Nike Hoop Summit w Portland w 2013 roku Deck nie błyszczał. Może igrzyska będą dla niego szansą na pokazanie się w poważnej koszykówce?

Brakujący element: Atletyzm. Argentyńczyków można cenić za ogromne doświadczenie, wszechstronność, zgranie i atmosferę, ale od rywali - USA, ale też Francji, Australii, Serbii czy Litwy - mogą odstawać pod względem szybkości, skoczności, siły. Nawet wspomniany Deck, nadzieja młodszego pokolenia, nie jest pod tym względem kozakiem.

Skład – rozgrywający: Facundo Campazzo, Nicolas Laprovitolla; rzucający: Manu Ginobili, Nicolas Bruttino; niscy skrzydłowi: Carlos Delfino, Andres Nocioni, Gabriel Deck, Patricio Garrino; wysocy skrzydłowi: Luis Scola, Leo Mainoldi; środkowi: Roberto Acuna, Marcos Delia; trener: Sergio Hernandez

Typ PolskiKosz.pl: rozczarowujące dla Argentyńczyków piąte miejsce, czyli brak awansu do ćwierćfinału. Hiszpania, Litwa, ale także Brazylia oraz grająca bez presji Chorwacja będą zbyt trudnymi rywalami dla Argentyny, a wygrana z Nigerią niczego drużynie Hernandeza nie da.

Terminarz grupy B:
7 sierpnia: Brazylia – Litwa, Chorwacja – Hiszpania, Nigeria – Argentyna
9 sierpnia: Hiszpania – Brazylia, Nigeria – Litwa, Argentyna – Chorwacja
11 sierpnia: Brazylia – Chorwacja, Nigeria – Hiszpania, Litwa – Argentyna
13 sierpnia: Argentyna – Brazylia, Litwa – Hiszpania, Chorwacja – Nigeria
15 sierpnia: Nigeria – Brazylia, Hiszpania – Argentyna, Litwa – Chorwacja

Bet365 - załóż konto i wygrywaj na igrzyskach >>

Fot. Wikimedia Commons

ME U18: Polska powalczy o awans w Skopje

Młodzież | 28.07.2016 08:17

W piątek walkę w ME U18 dyw. B rozpocznie kadra Polski. Stawką jest powrót do dywizji A – cel jak najbardziej do osiągnięcia, ale na podstawie zakończonych niedawno ME U20 widać, że nie będzie łatwo.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

W Skopje podopieczni trenera Andrzeja Kierlewicza zagrają kolejno z Węgrami (piątek, 16:30), Bułgarią (sobota, 14:15), Cyprem (niedziela, 12:00), Macedonią (wtorek, 18:45) oraz Irlandią (środa, 21:00). Jeśli zajmą jedno z dwóch pierwszych miejsc w grupie, w piątek zagrają w ćwierćfinale. Aby awansować, muszą znaleźć się w najlepszej trójce turnieju.

Polacy jadą do Macedonii z jasnym i oczywistym celem, jakim jest powrót do grona najlepszych. Jednak przykład ME U20 (awans m.in. Islandii kosztem Chorwacji) pokazuje, że nie musi być to zadanie łatwe. Dywizja B powoli przestaje być tylko wstydliwym zaściankiem europejskiej koszykówki, a coraz bardziej zaczyna przypominać ciężki turniej eliminacyjny.

Nasi juniorzy nie stoją oczywiście na straconej pozycji. Skład nie jest może wybitnie utalentowany czy ograny (tylko Mateusz Szczypiński zaliczał epizody w PLK), ale zgrany i dość wyrównany. Dość powiedzieć, że do turniejowej dwunastki nie załapali się wyróżniający zawodnicy finałów mistrzostw Polski, jak Tomasz Żeleźniak czy MVP całych zawodów – Michał Jędrzejewski.

W sparingach Polacy wygrywali m.in. z Czechami, Słowakami czy Bułgarami. Wyjście z grupy jest absolutnym obowiązkiem, a najważniejsze mecze przyjdą pod koniec przyszłego tygodnia.

Rozgrywający: Jakub Kobel, Łukasz Kolenda, Jakub Musiał

Rzucający: Mateusz Szczypiński, Dominik Wilczek

Niscy skrzydłowi: Daniel Gołębiowski, Dominik Rutkowski

Silni skrzydłowi: Mikołaj Kurpisz, Bartłomiej Pietras, Olaf Wysocki

Środkowi: Adrian Bogucki, Michał Jodłowski

Sztab trenerski: Andrzej Kierlewicz, Marcin Kloziński, Wojciech Rogowski, Tobiasz Grzybczak, Jacek Hernik

Michał Świderski, @miswid, PolishHoops.pl

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Naszym zdaniem

Chicago Bulls 2016/17 – Dwyane Wade ma coś do udowodnienia

NBA | 28.07.2016 07:56

Z pierwszej piątki, która w 2013 roku dotarła do półfinału konferencji, w Chicago został już tylko Jimmy Butler. Bez Derricka Rose’a, Pau Gasola i Joakima Noah, ale za to z Rajonem Rondo i Dwyanem Wadem będzie on teraz walczył o powrót do play-off.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Najważniejsza zmiana: W Chicago wydarzyło się tego lata naprawdę sporo. Pierwszą poważną zmianą było wytransferowanie Derricka Rose’a i jego tłustego kontraktu do New York Knicks. Potem w ślad za nim poszedł także Joakim Noah, któremu nie podobała się nowa rola w strategii trenera Freda Hoiberga. Jego miejsce w szeregach „Byków” zajmie teraz Robin Lopez, który był jednym z elementów wymiany z udziałem Rose’a. Odszedł również Pau Gasol, który wybrał ofertę Spurs.

I kiedy wydawało się, że pierwszym rozgrywającym ekipy z United Center będzie Jose Calderon, niespodziewanie podpisano kontrakt z Rajonem Rondo. Chwilę później natomiast ten pierwszy w ogóle znalazł się poza składem, gdyż Bulls musieli zrobić miejsce w salary cap dla innego wolnego agenta, Dwyane’a Wade’a, który sfrustrowany tym, jak za jego lojalność odpłacali mu się Heat, postanowił przenieść swoje talenty do rodzinnego miasta, sprawiając tym samym jeszcze większą sensację niż przeprowadzka Kevina Duranta do Oakland.

Jego będziemy oglądać:
Rajon Rondo – o ile ze gotowości Wade’a do zmian barw klubowych po prostu nie wypadało „Bykom” nie skorzystać, to zatrudnienie trudnego w obyciu rozgrywającego wiąże się ze znacznie większym ryzykiem. Jego kontrakt gwarantowany jest jednak tylko na pierwszy rok (drugi zawiera klauzulę obustronnej opcji), dlatego to na niego największą uwagę zwrócić powinni działacze oraz kibice drużyny ze stanu Illinois w nadchodzącej kampanii.
Indywidualnie Rondo ma za sobą bardzo dobre rozgrywki w barwach Sacramento Kings. Wyraźnie odbudował się po rozczarowujących ostatnich latach z Celtics, okupionych kilkoma kontuzjami, w tym zerwanym ACL, i pełnym sprzeczek z trenerem Rickem Carlislem sezonie spędzonym w Dallas.

W 72 meczach notował średnio 11,9 pkt., najlepsze w karierze (obok kampanii 2011/12) 11,7 as., 6 zb. i 2 prz. Co ciekawe, trafił też 62 ze 170 oddanych rzutów z dystansu, co dało mu życiowe 36,5% skuteczności. To tylko dwie celne trójki mniej od Butlera, który przez cały sezon oddał aż 35 rzutów więcej!

Nie znaczy to oczywiście, że nagle zacznie rzucać jak Stephen Curry, ale wyraźnie się w tym elemencie poprawił. To duży plus. To, co fanom może spędzać sen z powiek, to jego postawa w obronie. Od kilku już lat nie jest pod tym względem graczem wybitnym i jeśli Butler oraz inni zawodnicy będą musieli za niego dodatkowo zasuwać pod bronionym koszem, to te wszystkie asysty, które będzie kolekcjonował w meczowych protokołach, znacznie stracą na wartości.

Pozostaje jeszcze oczywiście pytanie, jak on, Butler i Wade podzielą miedzy siebie piłkę? Zaraz po podpisaniu umowy pokornie twierdził, że jest w pełni świadomy, iż to drużyna Jimmy’ego i chce jedynie pomóc mu w wygrywaniu. Jakoś będą więc musieli się dogadać.

Nie uwierzycie, ale…

Chicago Bulls wygrali Ligę Letnią w Las Vegas. Wygrali przy tym wszystkie siedem rozegranych meczów. W spotkaniu finałowym błysnął natomiast wybrany przez nich z 14. numerem tegorocznego draftu Denzel Valentine, który dwoma celnymi rzutami zza łuku najpierw zapewnił swojej drużynie remis na miarę dogrywki, a pięć minut później równo z końcową syreną przypieczętował zwycięstwo 84:82.

Na przestrzeni całego turnieju w stolicy hazardu brylował z kolei drugoroczniak Bobby Portis. Biorąc pod uwagę graczy, którzy wystąpili w przynajmniej siedmiu spotkaniach, był trzecim strzelcem zawodów ze średnią 17,3 pkt. i 49-procentową skutecznością z gry (42% z dystansu). Co mecz dokładał także 9,4 zbiórki, co okazało się trzecim najlepszym rezultatem (obok Cheicka Diallo z Pelicans), tym razem uwzględniając już całą stawkę.

Odeszli: Derrick Rose, Pau Gasol, Joakim Noah, Aaron Brooks, Mike Dunleavy, Justin Holiday, E’Twaun Moore
Przyszli: Dwyane Wade (2 lata, 47,5 mln USD), Rajon Rondo (2 lata, 28 mln USD), Isaiah Canaan (2 lata, 2,2 mln USD), Robin Lopez i Jerian Grant (wymiana z Knicks), Denzel Valentine oraz Paul Zipser (14. i 48. numer draftu)
Typ PolskiKosz.pl: 7. miejsce w Konferencji Wschodniej

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Video

  • PLK: Top 10 15. tygodnia
  • Top 10 PLK - 6-12.01
  • PLK: Top 10 11. kolejki

Rio: Nigeria - Al-Farouq Aminu chce medalu

Świat | 27.07.2016 17:02

Al-Farouq Aminu z Portland Trail Blazers jest do tego stopnia podekscytowany wyjazdem do Rio de Janeiro, że mówi nawet o walce o medal. Najpierw trzeba jednak wyjść z grupy - i to bardzo trudnej: z Hiszpanią, Litwą, Brazylią, Argentyną i Chorwacją.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj na igrzyskach >>

Po co jadą? Jak już wspomnieliśmy, jeden z braci Aminu jedzie do Rio po medal. Ale tak na poważnie - Nigeryjczycy robią drugie podejście do turnieju olimpijskiego i tym razem spróbują po prostu wygrać więcej niż jedno spotkanie. A wcale nie będzie o to łatwo, bo mając w grupie Hiszpanię, Litwę, Chorwację, Brazylię i Argentynę, aby wyjść z grupy, musieliby pozostawić w tyle przynajmniej te dwie ostatnie drużyny.

Ostatnie cztery lata: w 2012 roku Nigeryjczycy debiutowali na igrzyskach w Londynie i zaczęli nieźle, bo od zwycięstwa z reprezentacją Tunezji. Był to jednak ich jedyny triumf na turnieju, a ostatecznie sklasyfikowani zostali na 10. miejscu. W 2015 roku po raz pierwszy w historii wygrali mistrzostwa Afryki, dzięki czemu uzyskali bezpośrednią kwalifikację do Rio.

Gwiazda: Al-Farouq Aminu i Festus Ezeli. W składzie jest kilku graczy ocierających się o najlepszą koszykarską ligę świata, ale tylko oni mają w NBA pewną posadę, a ten drugi rok temu z Golden State Warriors zdobył nawet mistrzowski pierścień. Od nowego sezonu reprezentować będą barwy tego samego klubu – Portland Trail Blazers. W głównej mierze to właśnie od nich zależeć będą losy drużyny narodowej na imprezie w Brazylii.

Uwaga na: Chambarlain Oguchi ma za sobą rozczarowujący sezon w barwach Anwilu Włocławek, ale trzeba pamiętać, że to on został MVP wygranego przez Nigerię AfroBasketu, w którym na przestrzeni 7 spotkań trafił w sumie 30 rzutów z dystansu. Ale kadra amerykańskiego trenera Willa Voigta skrywa jeszcze inne skarby, które mogą w Rio błysnąć, jak chociażby Ekpe Udoha – ważną postać w docierającym w minionym sezonie do finału Euroligi Fenerbahce Stambuł.

Brakujący element: centymetry i alternatywa dla punktów z dystansu. Poza Ezelim (211 cm) najwyższy zawodnik w zespole mierzy 208 cm wzrostu i w konfrontacji z takimi podkoszowymi jak Jonas Valanciunas, Pau Gasol czy Nene może to być dla Nigeryjczyków poważnym problemem. Podobnie jak nadmierne zamiłowanie do rzutów z dystansu. Zbyt często opierają oni swoją grę tylko na tym właśnie elemencie i gdy, mówiąc kolokwialnie, „nie siedzi”, przestają być efektywni.

Skład – nie został jeszcze ostatecznie ustalony. W szerokiej kadrze figuruje w sumie 28 nazwisk - rozgrywający: Michael Umeh, Ben Uzoh, Josh Akognon, Folarin Campbell, Mfon Udofia; rzucający: Champarlain Oguchi, Ebi Ere, Abubakar Usman, Derrick Obasohan, David Nwaelele, Stanley Gumut, Michael Gbinije; niscy skrzydłowi: Al-Farouq Aminu, Thanasis Antetokounmpo, Jamal Olasewere, Stan Okoye; silni skrzydłowi: Ike Diogu, Olaseni Lawal, Suleiman Braimoh, Alade Aminu, Ekpe Udoh, Andy Ogide, Ike Ofoegbu, Trevor Mbakwe, Ekene Ibekwe, Suleiman Braimoh; środkowi: Festus Ezeli, Olumide Oyedeji. Trenerem jest Will Voigt.

Typ PolskiKosz.pl: Ostatnie miejsce w grupie B. Nigeryjczycy są zmotywowani - wygrali mistrzostwa kontynentalne i zebrali najlepszy możliwy skład. Ale w starciach z Brazylią, Argentyną czy Chorwacją faworytami nie będą. Te zespoły mają swoje problemy i daleko im do czasów świetności, ale to wciąż drużyny grające przede wszystkim znacznie mądrzejszą koszykówkę niż reprezentanci Afryki. Niespodzianki się nie spodziewamy.

Terminarz grupy B:
7 sierpnia: Brazylia – Litwa, Chorwacja – Hiszpania, Nigeria – Argentyna
9 sierpnia: Hiszpania – Brazylia, Nigeria – Litwa, Argentyna – Chorwacja
11 sierpnia: Brazylia – Chorwacja, Nigeria – Hiszpania, Litwa – Argentyna
13 sierpnia: Argentyna – Brazylia, Litwa – Hiszpania, Chorwacja – Nigeria
15 sierpnia: Nigeria – Brazylia, Hiszpania – Argentyna, Litwa – Chorwacja

Bet365 - załóż konto i wygrywaj na igrzyskach >>
 

Stal skompletowała obwód - strzelbą będzie Porter Troupe

PLK | 27.07.2016 14:18

33-letni leworęczny Amerykanin, który ostatnio grał w lidze rumuńskiej, powinien być największym zagrożeniem Stali na obwodzie.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj na igrzyskach >>

Porter Troupe ma 196 cm wzrostu i może występować zarówno na pozycji rzucającego, jak i niskiego skrzydłowego. Tym samym trener Stali Zoran Sretenović ma już całą formację obwodową - za rozgrywanie będzie odpowiadał Aaron Johnson, którego zmiennikiem będzie zapewne Tomasz Ochońko. Na pozycji nr 2 występować będzie właśnie Troupe, a w przypadku, gdy Amerykanin zostanie przesunięty na “trójkę”, jako rzucający może grać Kamil Chanas. Piątym graczem obwodowym będzie Mateusz Zębski.

Tropue nie ma CV, w którym widnieją dobre uczelnie lub silne ligi europejskie - grał na uczelniach Portland oraz Warner Pacific College, potem występował w Libanie, na Cyprze oraz w Rumunii. W minionym sezonie w zespole CS Energia zdobywał średnio 13.1 punktu, miał po 2.9 zbiórki oraz asysty, a po przeniesieniu się do Steauy CSM rzucał po 16.0 punktu, miał po 3.1 asysty. Występował też w FIBA Europe Cup w barwach CS Energia - w 12 meczach notował po 16.2 punktu oraz 4.3 asysty.

Troupe umie zagrać efektownie, dobrze czuje się z piłką, jako zawodnik, który kreuje własne akcje, wchodzi pod kosz. Potrafi też rzucić z dystansu. W lidze rumuńskiej dwukrotnie grał w Meczu Gwiazd, w 2016 roku został nawet MVP tego spotkania.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj na igrzyskach >>

Fot. Wikimedia Commons
 

Ostatnie wyniki

TBL | NBA | EL | 1LM | 2LM | BLK

Siarka Tarnobrzeg
Trefl Sopot
06.03 92
81
Wilki Morskie Szczecin
Start Lublin
06.03 121
70
Śląsk Wrocław
Anwil Włocławek
06.03 69
86
Energa Czarni Słupsk
Polfarmex Kutno
05.03 87
84
Polpharma Starogard Gd.
Polski Cukier Toruń
05.03 74
73
AZS Koszalin
Rosa Radom
05.03 79
85
Rosa Radom
Asseco Gdynia
29.02 87
80
Polfarmex Kutno
PGE Turów Zgorzelec
28.02 84
69
BM Slam Stal Ostrów Wlkp.
MKS Dąbrowa Górn.
28.02 87
68
Stelmet Zielona Góra
Siarka Tarnobrzeg
27.02 101
78
Detroit Pistons
New Orleans Pelicans
21.02 106
111
Oklahoma City Thunder
Cleveland Cavaliers
21.02 92
115
Denver Nuggets
Boston Celtics
21.02 101
121
Phoenix Suns
San Antonio Spurs
21.02 111
118
Brooklyn Nets
Charlotte Hornets
21.02 96
104
Orlando Magic
Indiana Pacers
21.02 102
105
Toronto Raptors
Memphis Grizzlies
21.02 98
85
Dallas Mavericks
Philadelphia 76ers
21.02 129
103
Chicago Bulls
Los Angeles Lakers
21.02 126
115
Portland Trail Blazers
Utah Jazz
21.02 115
111
Lokomotiw Kubań Krasnodar
Darussafaka Stambuł
12.02 82
58
Panathinaikos Ateny
Efes Stambuł
12.02 83
78
CSKA Moskwa
Olympiakos Pireus
12.02 92
85
FC Barcelona
Żalgiris Kowno
12.02 92
86
Crvena Zvezda Telekom Belgrad
Cedevita Zagrzeb
11.02 94
74
Fenerbahce Stambuł
Unicaja Malaga
11.02 80
59
BK Chimki
Real Madryt
11.02 82
93
Laboral Kutxa Vitoria
Brose Baskets Bamberg
11.02 90
64
Efes Stambuł
Fenerbahce Stambuł
05.02 73
77
Żalgiris Kowno
CSKA Moskwa
05.02 54
94
Znicz Pruszków
Sokół Łańcut
05.03 72
68
GKS Tychy
ACK UTH Rosa Radom
05.03 102
84
AZS Mickiewicz Katowice
Pogoń Prudnik
05.03 82
77
Spójnia Stargard Szcz.
SKK Siedlce
05.03 81
76
Miasto Szkła Krosno
Noteć Inowrocław
05.03 112
82
Biofarm Basket Poznań
Doral Nysa Kłodzko
05.03 44
51
Śląsk II Wrocław
GTK Gliwice
05.03 64
69
Legia Warszawa
Astoria Bydgoszcz
04.03 109
73
Noteć Inowrocław
Śląsk II Wrocław
02.03 62
68
Astoria Bydgoszcz
Biofarm Basket Poznań
02.03 68
76
Trefl II Sopot
Politechnika Gdańska
06.03 94
73
SMS Władysławowo
Kotwica 50 Kołobrzeg
06.03 59
121
BC Obra Kościan
Asseco II Gdynia
06.03 73
96
TKM Włocławek
AZS UMK Consus PBDI Toruń
06.03 65
73
Itago Gdynia
Domino Inowrocław
06.03 63
76
KK Warszawa
Polonia Warszawa
06.03 70
41
Start II Lublin
Księżak Łowicz
06.03 77
76
Rosa III Radom
Stal St. Wola
06.03 60
69
MCS Daniel Gimbaskets 2 Przemyśl
Tur Bielsk Podlaski
06.03 87
71
Pogoń Ruda Śl.
Alba Chorzów
06.03 71
79
Basket Gdynia
Pszczółka AZS Lublin
26.10 71
75
Wisła Can-Pack Kraków
Ślęza Wrocław
26.10 83
64
Artego Bydgoszcz
MKS Konin
25.10 103
62
MKK Siedlce
Energa Toruń
25.10 65
86
KK ROW
Widzew Łódź
25.10 75
53
CCC Polkowice
AZS Gorzów Wlkp.
25.10 69
67
KK ROW
Basket Gdynia
16.10 62
59
Ślęza Wrocław
CCC Polkowice
05.10 54
63
Wisła Can-Pack Kraków
Basket Gdynia
04.10 96
37
Widzew Łódź
MKK Siedlce
04.10 56
75

REKLAMA

Amar’e Stoudemire - emeryt z New York Knicks

NBA | 27.07.2016 13:44

Podpisać niegwarantowany kontrakt z Knicks tylko po to, żeby przejść na emeryturę jako członek ich organizacji? Taki sposób na opuszczenie NBA wybrał sobie Amar’e Stoudemire. My jednak nie zapamiętamy go z Knicks, tylko z dwójkowych akcji ze Stevem Nashem.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj na igrzyskach >>

Amar’e Stoudemire podpisał we wtorek niegwarantowane i - jak się później okazało - jednodniowe porozumienie z Knicks. Celem takiego zabiegu była możliwość zakończenia kariery jako zawodnik drużyny z Nowego Jorku. 33-letni podkoszowy o swojej decyzji poinformował za pośrednictwem oficjalnego oświadczenia wydanego przez klub:

Chciałbym podziękować Panu Dolanowi, Philowi (Jacksonowi) i Steve’owi (Millsowi) za podpisanie ze mną umowy, abym mógł oficjalnie przejść na emeryturę jako gracz New York Knicks. Przybyłem do Nowego Jorku w 2010 roku, aby pomóc w ożywieniu tego klubu i właśnie to zrobiliśmy. Carmelo (Anthony), Phil i Steve muszą teraz dokończyć zadanie. Z wzmocnieniami dokonanymi tego lata zespół znów ma potencjał na play-off. Choć moja kariera zaprowadziła mnie w różne miejsca na przestrzeni całego kraju, moje serce zawsze pozostawało w „Wielkim Jabłku”. Once a Knick, Always a Knick” – tego ostatniego zwrotu nie ma sensu tłumaczyć.

Stoudemire po zakończeniu kariery chce być kojarzony z Knicks. Jego prawo, choć nie da się ukryć, że swoje najlepsze lata spędził w Phoenix Suns. To oni wybrali chłopaka prosto ze szkoły średniej z 9. numerem w drafcie 2002. To w ich barwach zgarnął statuetkę dla najlepszego debiutanta, trzykrotnie docierał do finałów Konferencji Zachodniej i pięć razy wybierany był do Meczu Gwiazd (potem jeszcze raz po przejściu do Knciks).

Po przeprowadzce do Nowego Jorku w 2010 roku rozegrał jeszcze jeden świetny sezon, w którym notował średnio 25,3 pkt., 8,2 zb. i 1,9 bl. Kolejne lata to już jednak istna plaga kontuzji trapiących jego kruche kolana. Począwszy od rozgrywek 2011/12 opuszczał kolejno 35, 53, 17, 23 i 30 spotkań sezonu zasadniczego.

W ostatniej kampanii reprezentował barwy Miami Heat, ale jego rola została ograniczona do niespełna 15 minut na mecz w 59 meczach fazy zasadniczej i raptem 9 w play-off. Na przestrzeni całej kariery może pochwalić się średnimi na poziomie 18,9 pkt., 7,8 zb. i 54% skuteczności z gry.

Nie wiadomo jeszcze, czy definitywnie zamierza zrezygnować ze sportowej aktywności. Według Marca Steina z ESPN zawodnik otrzymał już lukratywną propozycję z ligi chińskiej. Istnieje też możliwość, że dołączy do izraelskiego zespołu Hapoel Jerozolima, którego jest współwłaścicielem. Póki co zamierza odpocząć i dać sobie trochę czasu, zanim zdecyduje, czy w ogóle będzie jeszcze zawodowo grać w kosza. Na parkietach NBA spędził 14 sezonów.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj na igrzyskach >>

Fot. Wikimedia Commons

Stelmet rośnie w siłę - bierze Igora Zajcewa

PLK | 27.07.2016 10:23

Po niemrawym początku lata pod względem transferowym, mistrzowie Polski zaczynają się wzmacniać - właśnie podpisali kontrakt z czołowym wysokim PLK.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj na igrzyskach >>

Niespełna tydzień temu Stelmet pozyskał Jamesa Florence’a - obiecująco wyglądającego rozgrywającego z talentem strzeleckich, teraz klub z Zielonej Góry podpisał roczny kontrakt z Igorem Zajcewem, który ostatnio dobrze spisywał się w Rosie Radom. Doświadczony środkowy z Ukrainy ma za sobą grę na dwóch EuroBasketach oraz mistrzostwach świata. Jest niewątpliwie czołowym podkoszowym PLK - może grać i pod koszem, i bardziej na obwodzie, jako wysoki skrzydłowy.

W minionym sezonie Zajcew wystąpił w 40 meczach Rosy - grając po niespełna 22 minuty, zdobywał średnio po 10.8 punktu, miał po 5.1 zbiórki. Trafiał 38% rzutów za 3, zagrożenie z jego strony w tym elemencie było często głównym atutem Ukraińca, który po zwodzie potrafi także minąć i wejść pod kosz.

Skład Stelmetu zaczyna się krystalizować - mistrz Polski ma pod kontraktami Florence’a, Zajcewa, Łukasza Koszarka, Przemysława Zamojskiego, Nemanję Djurisicia, Adama Hrycaniuka, Karola Gruszeckiego oraz Kamila Zywerta. To oczywiście nie koniec wzmocnień, wiadomo, że Stelmet jest zainteresowany np. Jarosławem Zyskowskim. Ale już teraz, na szybko, można oszacować siłę prowizorycznej piątki Koszarek, Florence, Zamojski, Zajcew, Hrycaniuk na bardzo dużą. Stelmet znów może być wielką siłą w PLK.

Oczywiście tylko wtedy, jeśli po myśli mistrza Polski rozwiążą się wszystkie kwestie organizacyjne - podpisane zostaną ugody z koszykarzami (Mateusz Ponitka, Szymon Szewczyk) oraz spłaceni zostaną koszykarze, którzy wygrali ze Stelmetem sprawy w BAT. Nad klubem z Zielonej Góry na razie wisi zakaz rejestrowania nowych graczy.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj na igrzyskach >>

Fot. Andrzej Romański/Plk.pl

Charlotte Hornets 2016/17 – czy Roy Hibbert może jeszcze wypalić?

NBA | 27.07.2016 09:46

Michael Jordan wreszcie stworzył warunki, które sprawiają, że do Charlotte chcą przychodzić ciekawsi gracze. Czy jednak wymiana AlaJeffersona na Roya Hibberta może spowodować marsz w górę?

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Najważniejsza zmiana:

W Charlotte do najważniejszej zmiany doszło nie w składzie zespołu, a w podejściu środowiska do samej organizacji. Pisaliśmy już o tym przy okazji artykułu o nowym kontrakcie dla Nicolasa Batuma. Od 27 lutego 2010 roku, kiedy to nabył większościowy pakiet udziałów w klubie, Michael Jordan, a od 2011 roku także generalny menadżer Rich Cho, wyprowadzili Hornets (do 2014 roku występujących pod nazwą Bobcats) z ligowej piwnicy i śmiało pukają teraz do czołówki Konferencji Wschodniej.

Jeszcze niedawno mało kto z własnej woli w ogóle rozważałby opcję gry w barwach „Szerszeni”. Tymczasem w 2016 roku zatrzymują one swoich dwóch najważniejszych wolnych agentów (Batum i Marvin Williams), nie musząc nawet płacić im maksymalnych pieniędzy, i dodatkowo ściągają dwóch kolejnych (Roy Hibbert, Ramon Sessions), którzy mogą okazać się bardzo solidnym wsparciem.

Z początku, głównie przez niefortunne wybory w kolejnych draftach, mocno podważano kompetencje Jordana w kontekście prowadzenia klubu z perspektywy fotela właściciela. Dziś zbiera laury, bo zbudował drużynę, którą stać na wiele i do której przede wszystkim zaczynają lgnąć ludzie.

Ich będziemy oglądać:

Nie jego a ich, bo po zatrzymaniu w składzie Francuza kluczowy dla wyników drużyny będzie rozwój współpracy na linii Kemba Walker – Nicolas Batum. W minionych rozgrywkach byli jednym z najefektywniejszych duetów w lidze. W kolejnych zwłaszcza ten drugi powinien być dodatkowo zmotywowany, aby w końcu po 8 latach spędzonych w NBA spróbować dostać się do Meczu Gwiazd.

Nie mniej ciekawe będzie obserwowanie Roya Hibberta. Kilka lat temu był jednym z najlepszych centrów w lidze, ale ostatnio zaliczył bardzo rozczarowujący sezon w barwach Los Angeles Lakers, w którym jego statystyki spadły do 5,9 pkt. i 4,9 zb. Teraz znów będzie miał okazję zagrać w drużynie, która walczy o coś i w takich warunkach powinien dążyć do powrotu do poziomu, jaki prezentował w czasach gry dla Indiana Pacers. W ostateczności będzie zmiennikiem Cody’ego Zellera.

Hornets będą chcieli zrobić kolejny postęp. A przypomnijmy, że już w tym roku byli bardzo blisko awansu do półfinału konferencji. Grali bez Michaela Kidda-Gilchrista, który przez uraz w minionym sezonie zagrał w raptem siedmiu spotkaniach, oraz z kontuzjowanym Batumem, a i tak zmusili Miami Heat do rozegrania siedmiomeczowej serii. Pozostaje życzyć zdrowia i tylko patrzeć jak żądlą.

Nie uwierzycie, ale…

Hornets mieli w 2017 roku pełnić funkcję gospodarza corocznego Weekendu Gwiazd, który byłby pewnego rodzaju nobilitacją za postępy, jakie organizacja poczyniła w ostatnich latach. Wszystko runęło jednak jak domek z kart po tym, jak lokalne władze w marcu uchwaliły ustawę zwaną House Bill 2, która uderza bezpośrednio w środowiska LGBT.

W mediach przybliżano głównie nakaz korzystania przez chociażby osoby transseksualne z toalet przeznaczonych dla płci określonej w ich akcie urodzenia, ale generalnie cały dokument ogranicza wolności i ignoruje zapisy chroniące środowiska LGBT przed dyskryminacją. A jak wiemy, polityka NBA względem tolerancji mniejszości narodowych, etnicznych czy o odmiennej orientacji seksualnej jest jednoznaczna.

„Afera łazienkowa” sprawiła, że liga odebrała miastu Charlotte prawo do organizacji eventu i aktualnie poszukuje alternatywnej lokalizacji. Michael Jordan może dwoić się i troić, aby jego organizacja wreszcie kojarzona była z profesjonalizmem i wysokim poziomem sportowym, ale na koniec dnia wobec absurdalnego prawa nawet on bywa bezsilny.

Odeszli: Jeremy Lin, Al Jefferson, Courtney Lee, Troy Daniels, Tyler Hansbrough
Przyszli: Ramon Sessions (2 lata, 12,5 mln USD), Roy Hibbert (1 rok, 5 mln USD), Brian Roberts (1 rok, 1 mln USD), Christian Wood (1 rok, 900 tys. USD), Marco Belinelli (wymiana z Sacramento Kings za wybranego z 22. numerem Malachiego Richardsona)
Typ PolskiKosz.pl: 6. miejsce w Konferencji Wschodniej

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

fot. wikimedia commons

Stanley Burrell wraca – Czarni z bliźniakami na rozegraniu

PLK | 27.07.2016 08:02

Doświadczony, 32-letni Amerykanin znów zagra w Enerdze Czarnych Słupsk. Grą na rozegraniu będzie musiał się podzielić z Jerelem Blassingame’em.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Stanley Burrell to postać znana kibicom ze Słupska, w Czarnych grał już w rozgrywkach 2011/12. Notował wówczas dobre 15.6 punktu oraz 4.8 asysty na mecz i był jednym z najlepszych rozgrywających w naszej lidze. W następnych (i w sumie też poprzednich) rozgrywkach dużo podróżował, regularnie zmieniając kraje i kluby. Ostatnio grywał m.in. w Turcji, Izraelu, Japonii, na Białorusi, Cyprze i Węgrzech.

Poprzedni sezon kończył w przeciętnej lidze węgierskiej, gdzie w barwach Szolnoki Olaj notował średnio (także dość przeciętne) 8.6 pkt. i 2.7 asysty na mecz. Grał po 23 minuty na mecz, trafiając tylko 23.8% rzutów z dystansu.

Burrell to solidny i bardzo doświadczony zawodnik, który pod bardzo wieloma względami przypomina Blassinagame’a. Od stylu gry, przez nieustabilizowany rzut, zamiłowanie do przyspieszania tempa gry, po dość zaawansowany wiek. Być może trener Roberts Stelmahers nie tylko będzie wymieniał obu Amerykanów na jedynce, ale czasem próbował wystawiania ich obu razem na boisku.

Czarni potwierdzają tym ruchem, że budują drużynę w oparciu o weteranów i nazwiska doskonale znane w Słupsku. Kontrakty na najbliższy sezon ma już spora grupa zawodników (Blassingame, Cesnauskis, Surmacz, Seweryn, Dąbrowski) wyraźnie po trzydziestce. Młodszymi rodzynkami są Jarosław Mokros i Justin Jackson. Doświadczenie cenna rzecz, ale czy zdrowia wystarczy?

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

fot. Energa Czarni Słupsk

Rio: Wenezuela - kuzyn Bryanta w kadrze Nestora

Świat | 26.07.2016 13:37

Odruchowo wymieniani są za Argentyną i Brazylią, jeśli chodzi o drużyny z Ameryki Południowej, ale przecież ostatnio pokonywali i jednych, i drugich. Na igrzyskach zagrają po raz drugi, debiutowali w 1992 roku.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj na igrzyskach >>

Po co jadą? By zdobyć nowe doświadczenia i narobić trochę szumu. Sensacyjne mistrzostwo obu Ameryk sprzed roku (wielkie męczarnie w grupach, ale potem wygrany punktem półfinał z Kanadą oraz 76:71 z Argentyną w finale), to wielkie osiągnięcie, ale

Ostatnie cztery lata: nie brali udziału w igrzyskach w Londynie, nie było ich na mistrzostwach świata w Hiszpanii. Zajęli 5. miejsce w mistrzostwach Ameryk w 2013 roku na własnych boiskach, zostali mistrzami Ameryk w 2015 roku podczas turnieju w Meksyku. Na początku lipca zdobyli też mistrzostwo Ameryki Południowej grając w Wenezueli.

Gwiazda: Greivis Vasquez. Jedyny wenezuelski koszykarz, który gra w NBA - na przyzwoitym poziomie drugiej jedynki, choć w ostatnim sezonie, ze względu na kontuzję, rozegrał tylko 23 spotkania w Milwaukee Bucks. Na igrzyskach będzie z nim pewnie tak, jak z Marcinem Gortatem w reprezentacji Polski - inni też będą grać dobrze, ale wszyscy będą patrzeć na Vasqueza.

Uwaga na: John Cox. 35-letni rzucający jest najstarszym zawodnikiem w kadrze trenera Nestora Garcii. Jest też kuzynem Kobe Bryanta - jego ojciec to rodzony brat mamy Kobe. W czasach dzieciństwa w Filadelfii obaj byli ze sobą bardzo zżyci, potem ich drogi się rozeszły. Cox przez 10 lat zawodowej kariery grał we Francji, do Wenezueli przyjechał dopiero na ostatni sezon. Doświadczenie jest w cenie, może błyśnie w Rio?

Brakujący element: Heissler Guillent. A w zasadzie tkanki w jego ścięgnie - naderwanym Achillesie, który uniemożliwił mu przygotowania do igrzysk na 100 proc. Kontuzja miała miejsce w styczniu, ale czy rozgrywający, który w mistrzostwach Ameryk został wybrany do pierwszej piątki, będzie całkowicie gotowy?

Skład - rozgrywający: Gregory Vargas, Heissler Guillent, David Cubillan; rzucający: Greivis Vasquez, John Cox; niscy skrzydłowi: Dwight Lewis, Jose Vargas, Anthony Perez; wysocy skrzydłowi: Nestor Colmenares, Luis Bethelmy, Miguel Ruiz; Windi Graterol; środkowi: Gregory Echenique, Miguel Marriaga; trener: Nestor Garcia.

Typ PolskiKosz.pl: Przedostatnie miejsce w grupie A. Wenezuelczycy są rozpędzeni dzięki sukcesom na swoim kontynencie, igrzyska też odbędą się blisko ich domu - Chińczyków powinni pokonać, zresztą jedyne zwycięstwo na igrzyskach, jakie odnieśli, to właśnie 96:88 z Chinami w Barcelonie w 1992 roku. Ćwierćfinał to za wysokie progi, choć teoretycznie mogą powalczyć o niego z Australią.

Terminarz grupy A:
6 sierpnia: Australia - Francja, Chiny - USA, Wenezuela - Serbia
8 sierpnia: Serbia - Australia, USA - Wenezuela, Francja - Chiny
10 sierpnia: Francja - Serbia, Australia - USA, Wenezuela - Chiny
12 sierpnia: Chiny - Australia, USA - Serbia, Francja - Wenezuela
14 sierpnia: USA - Francja, Australia - Wenezuela, Serbia - Chiny

Bet365 - załóż konto i wygrywaj na igrzyskach >>

Fot. Wikimedia Commons

*na 14 dni przed turniejem koszykarskim w Rio, zaczęliśmy odliczanie prezentując informacje o jego uczestnikach - w kolejności od najsłabszych

CJ McCollum – Blazers dali sobie spokój z oszczędnościami

NBA | 26.07.2016 09:51

Obiecująca drużyna kosztem niedużych środków? Już nie! Zatrzymanie pięknie się rozwijającego C.J. McColluma to dobry ruch, ale z grubymi letnimi wydatkami Portland Trail Blazers trochę zaskoczyli.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Portland Trail Blazers postanowili nie czekać do przyszłych wakacji i już teraz doszli z C.J. McCollumem do porozumienia w sprawie jego nowego kontraktu. Obie strony uzgodniły warunki 4-letniej, maksymalnej umowy, dzięki której 24-letni obrońca zarobi łącznie 106 milionów dolarów.

To ogromna podwyżka względem minionego sezonu, w którym na jego konto trafiło nieco ponad 3 mln USD. Uściślijmy, teraz rocznie inkasować będzie około 26,5 mln! A żeby było ciekawiej, gdyby z parafowaniem umowy wstrzymał się do przyszłego roku, to zważywszy na rosnące o kolejne 8 mln salary cap, a także możliwy lockout i nowe ustalenia w umowie zbiorowej (CBA), zgarnąłby jeszcze więcej.

Decyzję w sprawie zatrzymania zawodnika, który w minionych rozgrywkach zrobił największy postęp w lidze, trudno negować. Niemniej Paul Allen, właściciel klubu z Portland okazał się tego lata wyjątkowo rozrzutny. Na biednego oczywiście nie trafiło, ale wliczając nową umowę McColluma, na rozgrywki 2017/18 Blazers mają już zagospodarowane aż 111 milionów dolarów w SIEDMIU gwarantowanych kontraktach! A przypomnijmy, że salary cap według najnowszych prognoz ma wynieść „raptem” 102 mln.

Zaczęło się od 70 milionów w cztery lata dla Evana Turnera. Potem wyrównali czteroletnią ofertę Brooklyn Nets dla Allena Crabbe’a opiewającą na 75 milionów. Za taki sam okres 41 mln otrzyma Meyers Leonard, a 15 w dwa lata (drugi rok jest niegwarantowany) zainkasuje Festus Ezeli. Reasumując, Blazers wydali już, bagatela, 307 milionów dolarów amerykańskich…

I niestety trudno nie zauważyć, że przy tym całym szaleństwie zakupów wzmocnili się tak naprawdę tylko o Evana Turnera i Festusa Ezeliego.
Rozgrywki 2015/16 ekipa z Oregonu kończyła jako jedna z niespodzianek. Organizacja bez choćby jednego uczestnika Meczu Gwiazd w składzie (choć Lillard niewątpliwie zasłużył), ale za to osiągająca imponujące wyniki i wyróżniająca się elastycznością finansową. Cóż, po tej ostatniej już niewiele zostało, a teraz czas pokaże, czy jej poświęcenie przełoży się na podwyższenie sportowej jakości.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

fot. wikimedia commons

Kareem Maddox - recycling w Krośnie

PLK | 26.07.2016 09:35

Beniaminek PLK nie zwleka z uzupełnianiem składu o cudzoziemców – nowym podkoszowym Miasta Szkła został 27-letni Amerykanin Kareem Alan Maddox, mogący grać na pozycjach silnego skrzydłowego i środkowego.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

To nie jest pierwszy niebanalny transfer debiutującego w ekstraklasie zespołu z Podkarpacia. Kilka tygodni temu na najbliższy sezon zatrudniono rozgrywającego Royce Woolridge’a – syna legendy NBA, a przed kilkoma dniami do składu dołączył Chris Czerapowicz, szwedzko – amerykański strzelec z polskimi korzeniami.

Maddox ma za sobą udaną karierę w NCAA, gdzie był zawodnikiem uniwersytetu Princeton. W sezonie 2010/2011 spędzając na boisku średnio 31 minut zdobywał 13,8 pkt, 7 zbiórek i 1,8 bloków i był główną siłą napędową zespołu. Karierę profesjonalną rozpoczął w Europie – rozegrał jeden sezon w lidze holenderskiej, aby przenieść się do Newcastle Eagels w Anglii. Notował tam potężne statystyki na poziomie 15,1 punktów i 10,5 zbiórek w meczu, ale nie można tych cyferek traktować zbyt poważnie, ponieważ brytyjska BBL to rozgrywki na słabiutkim poziomie.

Potem zaczęły się jednak schody – przez następne 3 sezony nowy nabytek Miasta Szkła nie grał zawodowo w koszykówkę. Odnalazł się dopiero tego lata. - Na campach rozgrywanych w trakcie tegorocznych NBA Summer League potwierdził swój niesamowity potencjał czym przekonał do siebie trenera Biało – Zielonych, Michała Barana – napisała oficjalna strona internetowa klubu z Krosna.

Atutem nowego Amerykanina, w jego sytuacji profesjonalnej, z pewnością musiała być promocyjna cena. Być może właśnie z tego powodu warto było zaryzykować.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Brooklyn Nets 2016/17 – trzeba zaczynać od zera

26.07.2016 07:53

Właściciel klubu z Brooklynu, Michaił Prochorow wreszcie zauważył, że pieniądze nie załatwią mu mistrzostwa NBA i musi teraz obrać zupełnie inną strategię. Proces będzie trudny, żmudny i bolesny, ale innego wyjścia nie ma. Póki co Nets naściągali nieco gruzu i kibice muszą uzbroić się w cierpliwość.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Najważniejsza zmiana:

Eksperyment z 2013 roku, kiedy to rosyjski miliarder postanowił stworzyć sobie superdrużynę z Kevinem Garnettem, Paulem Piercem, Deronem Williamsem, Joe Johnsonem i Brookiem Lopezem, okazał się kompletną klapą i teraz będzie trzeba po nim posprzątać. Zadanie to już w lutym zlecono nowemu generalnemu menadżerowi – Seanowi Marksowi. To były współpracownik Gregga Popovicha z San Antonio Spurs, więc w Nowym Jorku naturalnie liczą, że przyniesie on ze sobą część kultury jednej z najlepszych organizacji w NBA ostatnich dwóch dekad.

Wymieniono również trenera. I tym razem zamiast na głośne nazwisko postawiono na doświadczonego specjalistę w osobie Kenny’ego Atkinsona. Sezon 2016/17 będzie dla niego debiutem na stanowisku głównego szkoleniowca. Dotychczasowe 12-leteni doświadczenie trenerskie zbierał jako asystent m.in. u Mike’ów D’Antoniego oraz Budenholzera.

Jego będziemy oglądać:
Njabrdziej intrygujące wydają się następne ruchy Marksa, ale ich oglądać nie będziemy - wszystko dziać się bedzie w zaciszu gabinetów. Na boisku najciekawsza w tej dziwnej drużynie może być odpowiedzieć na pytanie, czy Jeremy Lin będzie w stanie podołać roli lidera, bohatera sąsiadów z Nowego Jorku sprzed kilku lat.

Lin wreszcie zagra pierwsze skrzypce. Szkoda tylko, że w drużynie, która jeszcze dłuższy czas nie będzie się w lidze liczyć. Podpisał z Nets trzyletni kontrakt (ostatni rok jest jego opcją) warty 36 milionów dolarów. Cóż, przynajmniej sobie zarobi.

Nie ma się co bowiem oszukiwać. Prócz niego i dobrego centra Brooka Lopeza w szeregach ekipy z Brooklynu po prostu brak innych graczy, którzy mogliby wnieść do drużyny jakąkolwiek jakość. Próbowano sprowadzić zastrzeżonych wolnych agentów Allena Crabbe’a z Portland i Tylera Johnsona z Miami. Proponowano im nawet, według wielu opinii, zawyżone wynagrodzenie, ale ich dotychczasowi pracodawcy nie pozwolili im odejść i wyrównali obie oferty.

Aby uzupełnić skład, Nets musieli więc przebrać dostępne resztki i w celu uzupełnienia składu sprowadzono takich graczy jak Trevor Booker, Luis Scola czy Greivis Vasquez. Z Europy ściągnięto Justina Hamiltona, a kolejną szansę dostał od nich nawet największy niewypał w historii draftu, wybrany z jedynką w 2013 roku Anthony Bennett.

Nie uwierzycie, ale…

Nets mają idealny skład, aby w przyszłych rozgrywkach porządnie zatankować. Problem jednak w tym, że nie ma to najmniejszego sensu, bo i tak tankować będą dla Celtics. Klubowi z Bostonu przysługuje bowiem prawo do zamiany przyszłorocznych picków. Oznacza to, że sam bić się może o najwyższe cele, a i tak otrzyma wysoki – może nawet pierwszy – wybór, do którego normalnie prawo miałaby ekipa z Nowego Jorku.

Mało tego, nie dość, że w 2017 roku będą musieli zamienić się pierwszorundowym pickiem z Celtics, to w 2018 na tę chwilę nie mają żadnego prawa do wyboru – pierwszorundowy znów trafia do Bostonu, a „drugorundowy” wędruje do Filadelfii. Na pocieszenie pozostaje im jedynie spora pula wolnych środków, jaką będą mieli do wykorzystania w przyszłe wakacje, kiedy salary cap wzrośnie aż do 102 mln USD. Biorąc pod uwagę obecne zobowiązania, gwarantowana w kontraktach kwota wyniesie około 55 mln USD.

Odeszli: Thaddeus Young, Jarrett Jack, Siergiej Karaszew, Thomas Robinson, Shane Larkin, Willie Reed, Wayne Ellington, Donald Sloan, Henry Sims

Przyszli: Jeremy Lin (3 lata, 36 mln USD), Trevor Booker (2 lata, 18,5 mln USD), Justin Hamilton (2 lata, 6 mln USD), Greivis Vasquez (1 rok, 5 mln USD), Luis Scola (1 rok, 5 mln USD), Joe Harris (2 lata, 2 mln USD), Anthony Bennett (1 rok, 1 mln USD), Randy Foye (1 rok, 2,5 mln USD), Caris LeVert, Isaiah Whitehead (draft)

Typ PolskiKosz.pl: 15. miejsce w Konferencji Wschodniej

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Fot. Wikimedia Commons

Tyronn Lue - kontrakt życia dla trenera Cavs

NBA | 26.07.2016 07:31

Czasem opłaca się zagrać va banque. Tyronn Lue postanowił nie przedłużać umowy z Cleveland Cavaliers zaraz po przejęciu drużyny i dzięki temu teraz zarobi ponad 25 milionów dolarów więcej.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Po tym, jak pomógł wyciągnąć Cavs znad skraju przepaści w finałach NBA przeciwko Golden State Warriors, Tyronn Lue zasłużył na sowitą wypłatę. O nowym porozumieniu donosiły różne media, ale to Adrian Wojnarowski z The Vertical jako pierwszy podał szczegóły. Na jego mocy Lue zarobić ma 35 milionów dolarów w pięć lat. Póki co to informacja nieoficjalna. Klub ma ją potwierdzić we wtorek.

39-latek sporo ryzykował, kiedy pod koniec stycznia przejmował schedę po Davidzie Blatcie. Cavaliers zaproponowali mu wtedy przedłużenie współpracy o trzy lata, za które otrzymałby wynagrodzenie w wysokości 9,5 mln dolarów. On jednak postawił wszystko na jedną kartę. Dograł sezon do końca, wywalczył dla miasta pierwsze mistrzostwo w historii i zgarnął ze stołu pełną pulę.

Po objęciu stanowiska poprowadził zespół w 41 meczach sezonu zasadniczego, w których wykręcił bilans 27 zwycięstw i 14 porażek. Potem bez wpadki przebrnął przez dwie pierwsze rundy play-off, w których odprawił kolejno Detroit Pistons i Atlanta Hawks. Następnie stłumił chwilowy opór stawiany przez Toronto Raptors, aby w końcu zaliczyć historyczny powrót od stanu 1:3 w finałach i odebrać Warriors tytuł mistrzowski.

W przeciwieństwie do swojego poprzednika szybko zdołał zyskać szacunek i sympatię zawodników na czele z tym, który trzęsie całą organizacją, czyli LeBronem Jamesem. Podjął ogromne ryzyko, a teraz spija śmietankę. Pół roku po debiucie w roli głównego szkoleniowca wygrał mistrzostwo NBA (w sumie już trzecie), otrzymał przyznawaną przez ABC nagrodę ESPY dla najlepszego trenera/menadżera i podpisał tłusty kontrakt, na mocy którego zainkasuje 35 dużych baniek. Tak to się robi!

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Fot. Wikimedia Commons

Najciekawsze tweety